Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KUCHNIA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KUCHNIA. Pokaż wszystkie posty

piątek, 31 października 2014

Halloweenowe love - czyli dynia pieczona w miodzie, curry i tamari

Halloween i robienie lampionów z dyń jakoś nigdy mnie nie kręciło. Może dlatego, że budzi się we mnie łasuch i podświadomie szkoda mi zmarnowania czegoś, co można przerobić na pyszną zupę, ciasto albo po prostu upiec ;) Jednak pozostając w halloweenowych klimatach - jak na kulinarną czarownicę przystało - powiem Wam, co wrzucić do magicznego gara, żeby wyczarować najlepszą pieczoną dynię na świecie.


Składniki:
- 1kg dyni
- 2 łyżki miody spadziowego (najlepiej gdy jest dość płynny, o konsystencji ciągnącego się karmelu)
- 2 łyżeczki curry (ja używam madras curry - jest nieco bardziej pikantny, ale możecie użyć też łagodnego)
- 6 łyżek oleju z pestek winogron
- 2 łyżki sosu tamari
- szczypta soli

Przygotowanie:
1. Dynię obieramy ze skórki i kroimy na plastry o średniej grubości i długości.
2. W misce mieszamy miód, olej, sos tamari i curry.
3. Wrzucamy dynię i dokładnie mieszamy w marynacie.
4. Przekładamy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia, polewamy pozostałościami marynaty i delikatnie opruszamy solą.
5. Pieczemy przez około 15-17 minut w 180 stopniach.

Dynia doskonale wchłania słodycz miodu, która z kolei przełamywana jest przez tamari, co sprawia, że stanowi idealny dodatek do innych warzyw, ryżu, kasz - czy po prostu jako danie główne.

Zapewniam - dynia będzie tak pyszna, że... strrrrrrach się bać :)





sobota, 11 października 2014

Ładowanie akumulatorów przed bieganiem - zapiekanka z ryżu, jabłek i gruszek

Do biegu - gotowa - już prawie... start!

Stało się! Nareszcie! Biegaczka wyzdrowiała! I jeśli nic się nie zmieni, to już jutro ruszam na bardzo delikatny trening, pierwszy po dwutygodniowej abstynencji biegowej! Cieszę się jak dziecko przed Gwiazdką, przebieram nóżkami w miejscu i najchętniej przewinęłabym czas do jutrzejszego poranka. Ale czas oczekiwania przyjemnie wykorzystam na nabranie sił i doładowanie organizmu. Czym? Czymś pysznym i zdrowym. 


JESIENNA ZAPIEKANKA Z RYŻU, JABŁEK I GRUSZEK

Składniki:
- nieco ponad 1 szklanka białego ryżu (odmiana, któa będzie się sklejała, ryż nie może być sypki - dobrze sprawdza się najzwyklejszy biały ryż sprzedawany w kilogramowych paczkach)
- 2 nieduże jabłka (słodkie)
- 1 duża gruszka
- cynamon (ilość dowolna - ile kto lubi)
- cukier (opcjonalny - ja nie dawałam, ale można)


Przygotowanie:
1. Ryż gotujemy, odsączamy, dzielimy na trzy części.
2. Jabłka i gruszki obieramy, a następnie kroimy w cienkie plasterki.
3. W niedużym naczyniu żaroodpornym układamy składniki warstwami: najpierw warstwa ryżu, na niej plasterki jabłek, cynamon i jeśli lubimy słodkości - cukier. Następnie kolejna warstwa ryżu, plasterki gruszki, cynamon i  ponownie - jesli chcemy, cukier. Ostatnia warstwa to ponownie ryż. Na nim układamy kilka kawałeczków gruszki i delikatnie posypujemy cynamonem. Każdą warstwę dobrze dociskamy, dzięki temu zapiekanka nie będzie się rozsypywała podczas krojenia.
4. Wstawiamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i podpiekamy pod przykryciem przez około 30 minut.



Zapiekanka jest doskonałym, lekkim daniem obiadowym - z podanych składników uzyskamy dwie porcje. Równie dobrze sprawdza się jednak też jako deser - mój przepis wystarcza wówczas na cztery mniejsze porcje, które można polać dodatkowo słodkim syropem ze śliwek węgierek podsmażonych z miodem i cynamonem. Zapewniam - palce lizać :D

Smacznego weekendu! 
A ja wracam do odliczania minut do jutrzejszego biegania :)

~She Runs, Bro!



piątek, 10 października 2014

Zdrowe muffinki jabłkowe

Nie ma chyba nic wspanialszego, niż pachnące, w pełni ekologiczne jabłka z własnego drzewa. Dostałam skrzynkę takich właśnie skarbów i muszę przyznać, że ich smaku i aromatu nie da się porównać z niczym innym. Nie wspomnę już oczywiście o ich zdrowotnych zaletach - nie wprowadzają do naszego organizmu szkodliwych substancji, nie podrażniają żołądka i dostarczają pełną gamę witamin. Ten, kto kiedykolwiek próbował takich jabłek, już nigdy nie będzie chciał się przerzucić ta te zalegające miesiącami w magazynach i sklepach. Ekologia ma jednak jedną, maleńką wadę - niepotraktowane chemią jabłka bardzo szybko się psują. Nie było więc wyjścia i przynajmniej część z nich musiałam dziś zagospodarować, by uchronić przed zgniciem. Przynajmniej taki pretekst sobie wymyśliłam, żeby bez wyrzutów sumienia upiec zdrowe, bezcukrowe muffinki :)



ZDROWE MUFFINKI JABŁKOWE

Składniki (na 12 sztuk):
- 1 szklanka mąki kukurydzianej
- 1 szklanka płatków owsianych
- 2 łyżeczki bezglutenowego proszku do pieczenia (może być zwykły)
- 2 łyżeczki cynamonu
- 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
- (ja nie dosładzałam - jak sama nazwa przepisu wskazuje, ale jeśli ktoś jednak chce, to można dodać 1/2 szklanki cukru trzcinowego)

- 1 szklanka mleka migdałowego
- 2 łyżki oleju z pestek winogron
- 2 łyżki musu jabłkowego (ja mam swój własny, domowy, bez cukru - możecie go zrobić rozgotowując starte jabłka z odrobiną wody i następnie blendując)
- drobno pokrojone duże jabłko bez skórki lub dwa mniejsze

Przygotowanie:
1. Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni.
2. Składniki suche i mokre łączymy oddzielnie w dwóch osobnych miskach.
3. Składniki mokre przelewamy do suchych i cały czas energicznie mieszamy, aż do połączenia się składników. Ciasto ma mieć grudki, więc nie rozdrabniajmy ich i nie mieszajmy więcej niż potrzeba.
4. Ciasto wlewamy do foremek (ja używam silikonowej formy, którą wykładam papierowymi foremkami) i posypujemy płatkami migdałów.
5. Pieczemy przez 20-25 minut.



Muffinki ładnie wyrastają, są miękkie i wilgotne w środku, a ciasto wręcz się rozpada. Stanowią więc idealny dodatek do jesiennej, rozgrzewającej herbaty lub kawy. Ale - spójrzmy prawdzie w oczy - nie trzeba zbyt długo szukać pretekstów, żeby schrupać coś tak pysznego :)

No to - dosłownie i w przenośni - na zdrowie! :)

~She Runs, Bro!

czwartek, 9 października 2014

Gryczane pierogi z dynią i czerwoną soczewicą

Witam jesiennie, ale zdecydowanie bez melancholii :)

Za to z refleksją - nie ma chyba drugiej pory roku, która pachnie w taki sposób. Pachną suche liście, chrzęszczące pod stopami podczas biegania, pachną późne kwiaty, suszone grzyby, pachnie herbata doprawiona cynamonem i imbirem, ale przede wszystkim - pachną stragany na lokalnych bazarkach. Charakterystyczna mieszanina słodkiej woni śliwek, dojrzałych jabłek i gruszek, współgrająca z ciepłymi kolorami pękatych dyni, bakłażanów, pomidorów i papryk od razu rozbudza kulinarną wyobraźnię. I apetyt ;) Więc dziś daję się porwać tej jesiennej rozpuście, puszczam wodze fantazji i komponuję jesienny przysmak z moich ulubionych składników. Zapraszam :)


WEGAŃSKIE GRYCZANE PIEROGI Z FARSZEM Z DYNI I CZERWONEJ SOCZEWICY

Składniki na farsz:
- 500g dyni
- 1/2 szklanki czerwonej soczewicy
- 1 cebula
- 2-3 ząbki czosnku
- czarny pieprz i sól do smaku
- 1/2 łyżeczki cynamonu
- szczypta gałki muszkatołowej

Składniki na ciasto:
- 2 i 1/2 szklanki mąki gryczanej
- 1 szklanka wrzątku
- zamiennik jajka (łyżka nasion chia zalana 3 łyżkami wrzątku)
- łyżka oleju z pestek winogron
- 1/2 łyżeczki soli

Wszystko przygotowane? No to zaczynamy zabawę :)


Przygotowanie farszu:
1. Soczewicę gotujemy, a następnie odsączamy nadmiar wody.
2. Na oliwie z oliwek podsmażamy bardzo drobno poszatkowaną cebulkę i czosnek. Gdy będą miękkie i złote, dodajemy dynię startą na tarce o grubych oczkach. Dodajemy cynamon, gałkę muszkatołową i od czasu do czasu mieszając, dusimy pod przykryciem na małym ogniu. Dynia powinna być miękka, ale nie rozgotowana, duszenie powinno zająć więc ok. 10-12 minut.
3. Dynię łączymy z soczewicą, dobrze mieszamy, dodajemy szczyptę soli i czarny pieprz do smaku. Pozostawiamy do ostygnięcia.

Przygotowanie ciasta:
1. Mąkę przesiewamy i mieszamy z solą. Formujemy kopczyk, z dołeczkiem w środku.
2. W środek wlewamy olej i dodajemy galaretowate, zalane wcześniej wrzątkiem nasiona chia.
3. Stopniowo dolewamy wrzątek, mieszając cały czas widelcem lub nożem. Następnie ciasto wyrabiamy dokładnie dłońmi.
4. Owijamy ciasto folią i odstawiamy na 30 min.

Przygotowanie pierogów:
1. Ciasto rozwałkowujemy na opruszonej mąką stolnicy. Powinno być dość cienkie, o mniej więcej 5mm grubości.
2. Szklanką wykrawamy okręgi, nakładamy na nie łyżką odpowiednią ilość farszu i zaklejamy brzegi. Dociśnięcie brzegów widelcem zabezpieczy je dodatkowo przed rozklejeniem się.
3. Pierogi wrzucamy do wrzącej, osolonej wody zagotowanej z łyżką oleju. Gotujemy pod przykryciem około 3 minuty od momentu ich wypłynięcia na powierzchnię wody.



Pierogi w tej formie świetnie pasują do kremu z dyni. Ja dziś jednak podałam je z dodatkiem musu z dyni, lekko posypane zatarem.

Życzę smacznego. I cudownej jesieni! :)

~ She Runs, Bro!