Jest super
Więc o co Ci chodzi?
Chyba każdy zna ten fragment piosenki zespołu T.Love. Ci, którzy biegają, pewnie po treningach czasem sobie nawet ją podśpiewują ;) Ja
ostatnio wręcz częściej niż czasem, bo kondycja po chorobie wraca i z uśmiechem
na twarzy wypatruję już swojego pierwszego półmaratonu. Ale wbrew pozorom, nie
o śpiewaniu chciałabym dziś napisać (bo w tej kwestii, mimo najszczerszych
chęci, jestem tak dobra, jak w jeździe figurowej na lodzie - czyli zdecydowanie
NIE super). Słowo-klucz nie jest jednak przypadkowe.
Wszystko, co SUPER jest... super
Czasy, gdy idolem większości moich rówieśników był
SUPERman (swoją drogą - ciekawe, co trenował, bo nogi miał jakby biegacza ;) )
bezpowrotnie minęły. Ale pojawiła się powszechna fascynacja innym
SUPERbohaterem - SUPERfoods.
Tzw. superjedzenie, czyli naturalne produkty, które
mają zbawienny wpływ na nasz organizm, zadomowiło się w Polsce na dobre.
Jeszcze kilka lat temu, gdy mówiłam, że do owsianki dorzucam jagody goji,
najczęstszą reakcją było pytanie: "Ha, ha, ha... a nie lepiej gumijagody?".
Teraz większość ludzi albo sama się nimi zajada, albo przynajmniej o nich
słyszała. Podobnie rzecz ma się z chia, surowymi ziarnami kakaowca, chlorellą
czy spiruliną. Ale ostatnio odkryłam coś, co wydaje się mieć właściwości...
jeszcze lepsze niż SUPER.
Wiadomo -
nie można ufać wszystkiemu, o czym się czyta, więc cudowne działanie tego
produktu postanowiłam sprawdzić na sobie. Do bycia "zającem" podczas
zawodów biegowych jeszcze mi daleko, więc zabawię się chociaż w "królika
doświadczalnego". No dobrze, nie trzymam już dłużej w niepewności ;)
Proszę państwa - oto czystek.
Trochę "czystkowej" czystej teorii
Cistus incantus, inaczej zwany różą skalną, to rodzaj krzewu
rosnącego w basenie Morza Śródziemnego, a z jego suszonych liści i kwiatów zaparza
się - niezwykłą ponoć - herbatkę. Czystek ma opinię kopalni polifenoli -
związków organicznych, które mają działanie przeciwzapalne i wspomagają system
odpornościowy (co dla każdego biegacza jest szczególnie ważne - a wiem, o czym
mówię). Ma ostre właściwości antybakteryjne, antywirusowe i antygrzybiczne - i
to do tego stopnia, że zalecany jest osobom cierpiącym na boreliozę. Pomaga
zapobiegać ukąszeniom kleszczy (jego zawartość w organizmie sprawia, że
jesteśmy dla tych owadów nieatrakcyjni - zbawienie dla biegających po lasach i parkach), a także przynosi ulgę osobom już zarażonym
(substancje zawarte w czystku unieszkodliwiają krętki powodujące chorobę).
Badania kliniczne wykazały, że z powodzeniem leczy też infekcje zatok, rozmaite
grzybice skóry i paznokci, infekcje spowodowane przez gronkowca złocistego,
wirusa opryszczki, wirusa półpaśca, zakażenia Helicobakter Pylori i inne
schorzenia spowodowane namnożeniem się w ustroju niechcianych wirusów, bakterii
i grzybów. I to jeszcze nie koniec jego dobrodziejstw - regularnie pita
herbatka ułatwia życie alergikom, a także ma silne działanie antyoksydacyjne:
wyłapuje wolne rodniki i usuwa je z organizmu, pomagając tym samym w
zapobieganiu nowotworom i opóźniając procesy starzenia się.
Testy na żywym organizmie
Herbatkę przygotowujemy w sposób identyczny jak w
przypadku innych ziół - łyżeczkę suszu zalewamy wrzątkiem i zaparzamy przez 10
min. Po odcedzeniu nie wyrzucajcie jednak "fusów", bo można je
zalewać nawet kilka razy, tak jak w przypadku zielonej herbaty. Smak ma
przyjemny, zbliżony do rumianku, z lekką nutą kwiatową, więc doskonale sprawdzi się jako zastępstwo
tradycyjnych herbatek ziołowych.
Najlepsze właściwości ma przynieść picie go
regularnie, a odczuwalną różnicę mamy poczuć już po kilku tygodniach
stosowania. Ruszam zatem z wyzwaniem, dam znać jak sprawdza się w moim
przypadku. Jedno jest pewne - naukowcy zapewniają, że nie zaszkodzi.
~She Runs, Bro!

.jpg)
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz