środa, 8 października 2014

Melduję się na starcie!

Witajcie! :)

Stało się - pierwszy post truchcikiem, nieśmiało powędrował do sieci. Choć całkiem nowa w wirtualnym świecie biegomaniaków nie jestem i Ci, którzy śledzili dotąd moją facebookową stronę She Runs, Bro, wiedzą już o mnie całkiem sporo.

Między innymi to, że kocham biegać (tak, wiem, patrząc na nazwę bloga nikt by nie zgadł ;) ) Ale od większości kolegów i koleżanek różnię się tym, że robię to wyłącznie dla przyjemności, a nie dla wyników i bicia życiówek (choć te i tak same się pojawiają). Uśmiecham się przy tym od ucha do ucha, wygłupiam się na trasach biegowych i na mecie tak często skaczę z radości do góry, że można nabrać wątpliwości, czy trenuję bieganie czy skok wzwyż ;)



Dlatego wyobrażałam sobie, że mój pierwszy post będzie przepełniony takim właśnie optymizmem. A tu niespodzianka, bo na dzień dobry trochę pomarudzę (trwająca już od ponad tygodnia abstynencja biegowa zaczyna robić swoje ;)). Choróbsko sezonowe poskładało mnie jak należy i to do tego stopnia, że wylądowałam na L4, a o ukochanym bieganiu mogę sobie co najwyżej posta napisać. Niedługo planuję przebiec swój pierwszy półmaraton, więc kolejny tydzień bez treningów - co oczywiste - nie napawa mnie przesadnym optymizmem. Do tego przemierzając przepastne przestrzenie kawalerki, w której jestem uziemiona, uszkodziłam chyba ścięgno Achillesa. Tak, na prostej powierzchni, na przestrzeni 30m2, człapiąc z kubkiem herbaty w stronę fotela. Brzmi to niewiarygodnie, ale okazuje się, że mam więcej talentów niż przypuszczałam.

Tak więc rekonwalescencja trwa - na wielu frontach - ale nadal wierzę, że za trzy tygodnie pokonam swoje pierwsze 21 km :) Co by się nie działo - damy radę! W końcu bieganie, to nie tylko treningi - to także (a może przede wszystkim) stan umysłu :)



Więc cóż - mimo przeróżnych przeciwności losu, uśmiecham się wirtualnie, jeszcze raz witam na blogu i życzę Wam cudnego dnia!

Do zobaczenia wkrótce na ścieżkach biegowych :)

~She Runs, Bro!



2 komentarze:

  1. Ile czasu już biegasz, jak często i jakie dystanse? masz świetne nogi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;) Treningowo bywa różnie, bo bieganie przeplatam siłownią. Ale zwykle jest to ok. 30-40 km tygodniowo.

      Usuń