Halloween i robienie lampionów z dyń jakoś nigdy mnie nie kręciło. Może dlatego, że budzi się we mnie łasuch i podświadomie szkoda mi zmarnowania czegoś, co można przerobić na pyszną zupę, ciasto albo po prostu upiec ;) Jednak pozostając w halloweenowych klimatach - jak na kulinarną czarownicę przystało - powiem Wam, co wrzucić do magicznego gara, żeby wyczarować najlepszą pieczoną dynię na świecie.
Składniki:
- 1kg dyni
- 2 łyżki miody spadziowego (najlepiej gdy jest dość płynny, o konsystencji ciągnącego się karmelu)
- 2 łyżeczki curry (ja używam madras curry - jest nieco bardziej pikantny, ale możecie użyć też łagodnego)
- 6 łyżek oleju z pestek winogron
- 2 łyżki sosu tamari
- szczypta soli
Przygotowanie:
1. Dynię obieramy ze skórki i kroimy na plastry o średniej grubości i długości.
2. W misce mieszamy miód, olej, sos tamari i curry.
3. Wrzucamy dynię i dokładnie mieszamy w marynacie.
4. Przekładamy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia, polewamy pozostałościami marynaty i delikatnie opruszamy solą.
5. Pieczemy przez około 15-17 minut w 180 stopniach.
Dynia doskonale wchłania słodycz miodu, która z kolei przełamywana jest przez tamari, co sprawia, że stanowi idealny dodatek do innych warzyw, ryżu, kasz - czy po prostu jako danie główne.
Zapewniam - dynia będzie tak pyszna, że... strrrrrrach się bać :)
.jpg)
.jpg)

Super:)) czyta się smacznie:))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Beata
Zjada się jeszcze smaczniej ;) Polecam!
OdpowiedzUsuńI również pozdrawiam :)